REFERAT SZKOLENIOWY DLA RODZICÓW
Konflikty między rodzicami i
dzieckiem.
Rozwiązywanie konfliktów metodą bez porażek. opracowała:
mgr Anna Alina Brzezińska
Wszyscy
rodzice napotykają sytuację, w których ani konfrontacje, ani zmiany otoczenia nie
zmieniają zachowań ich dziecka, które w dalszym ciągu zachowuje się w sposób
sprzeczny z potrzebami któregoś z rodziców. Te sytuacje są nie do uniknięcia w
stosunkach między rodzicami i dzieckiem, ponieważ dziecko "musi" zachowywać
się w pewien określony sposób, choć dano mu do zrozumienia, że jego zachowanie
przynosi ujmę potrzebom rodziców.Te konflikty
między potrzebami któregoś z rodziców z potrzebami dziecka są nie tylko nie do
uniknięcia, ale występują w każdej rodzinie dość często. Są wynikiem szerokiego
wachlarza - od prawie nieważnych aż do decydujących- różnic poglądów. Te
istniejące w stosunkach wzajemnych problemy nie rodzą się wyłącznie ani po stronie
dziecka, ani też rodziców. Zarówno ojciec lub matka , jak też dziecko, uwikłani są w
problem - chodzi przecież o potrzeby jednej i drugiej strony. Dlatego problemu należy
szukać w stosunkach wzajemnych. Konflikt jest chwila prawdy relacji między rodzicami a
dzieckiem - próbą zdrowia, kryzysem, który może was osłabić lub umocnić,
rozstrzygającym wydarzeniem,
które może przyniesie z sobą trwałą nienawiść , narastającą wrogość. Konflikty
mogą ludzi rozdzielać lub pociągać do ściślejszej coraz bardziej zażyłej zgody;
zacierają ziarno zniszczenia i ziarno większej jedności. Sposób uporania się z
konfliktami jest może najbardziej decydującym wynikiem dla stosunków między rodzicami
i dzieckiem.
Niestety, większość rodziców próbuje uporać się tylko przez zastosowanie dwóch
zasadniczych metod, przy czym obie są nieskuteczne i szkodliwe zarówno dla dziecka jak
również dla atmosfery rodzinnej. Nie wszyscy rodzice akceptują fakt, że konflikt jest
częścią składową życia i nie musi być koniecznie zły. Większość rodziców
uważa; konflikt- czy to między nimi i ich dziećmi, czy to między samymi dziećmi - za
coś, czego zawsze należy unikać. Większość rodziców nie znosi przeżywania
konfliktu, są głęboko zaniepokojeni, kiedy do niego dochodzi, zupełnie nie zdają
sobie sprawy z tego, jak sobie z nim poradzić w sposób konstruktywny. Byłyby to
faktycznie niezwykłe stosunki, gdyby w ciągu pewnego czasu potrzeby jednego człowieka
nie znalazły się w konflikcie z potrzebami drugiego. Gdy dwoje jakichkolwiek ludzi
koegzystuje, musi nieuchronnie dochodzi do konfliktu po prostu dlatego, że ludzie są
różni, myślą inaczej , mają różne potrzeby , zainteresowania , życzenia, które
czasem są sprzeczne. Dlatego konflikt nie jest z konieczności zły - istnieje jako
rzeczywistość we wszystkich stosunkach.
Otwarcie uzewnętrzniony, przyjęty jako zjawisko naturalne, konflikt w rodzinie jest
daleko zdrowszy dla dzieci, niż sądzi większość rodziców. W takich rodzinach dziecko
ma przynajmniej sposobność przeżywać konflikty, uczyć się radzić sobie z nimi i
być przygotowanym do tego, by w przyszłym życiu rozprawiać się z nimi.
Konflikt w rodzinie może być rzeczywiście pożyteczny dla dziecka jako konieczne
przygotowanie do nieuniknionych konfliktów, które dziecko napotyka poza swoim domem
rodzinnym, zakładając jednak, że konflikt w domu zostanie konstruktywnie opanowany.
Decydującym czynnikiem w każdych stosunkach jest sposób, w jaki konflikt zostaje
opanowany, a nie jak wiele konfliktów występuje. Kiedy istnieje konflikt między
rodzicami i dziećmi, większość rodziców próbuje go rozwiązać na swoją korzyść
tak, aby "rodzic zwyciężył" a dziecko "poddało się. Inni, trochę
mniej liczni niż "zwycięzcy" stale ulegają swoim dzieciom ze strachu, aby nie
popaść z nimi w konflikt i nie udaremnić potrzeb swoich dzieci. W tych rodzinach
zwycięża dziecko, a rodzice ponoszą porażkę. Głównym dylematem współczesnych
rodziców jest to ,że widzą tylko dwa sposoby rozpatrywani sprawy; zwycięstwo lub
porażkę.
Pewna metoda funkcjonuje w konfliktach rodziców z dzieckiem w sposób następujący.
Jedno z rodziców i dziecko napotykają sytuację konfliktu potrzeb. Rodzic rozstrzyga, na
czym powinno polegać rozwiązanie. Skoro już wybrał pewne rozwiązanie, podaje do
wiadomości i ma nadzieję, że dziecko je zaakceptuje.
Jeśli rozwiązanie nie podoba się dziecku, może najpierw użyć perswazji, aby
spróbować namówić dziecko do przyjęcia rozwiązania. Gdy to się nie udaje, rodzic
próbuje zwykle osiągnąć poddanie się poprzez użycie władzy i autorytetu -
zwycięstwo rodzica.
Natomiast druga metoda funkcjonuje w konflikcie między rodzicami i dzieckiem w ten
sposób. Jedno z rodziców i dziecko napotykają sytuację konfliktu potrzeb.
Rodzic mógł się już wcześniej zdecydować na pewne rozwiązanie albo nie. Jeśli się
zdecydował, może próbować przekonać dziecko, aby je przyjęło. Okazuje się, że
dziecko ma własne rozwiązanie i próbuje przekonać rodzica, żeby je przyjął. W
przypadku kiedy rodzic opiera się, dziecko może próbować użyć swojej siły, aby
uzyskać poddanie się rodzica. W końcu rodzic ulega - porażka rodzica.
Metoda pierwsza i druga wykazują podobieństwa, chociaż rezultaty różnią się
całkowicie od siebie. W obydwu każda osoba chciałaby przeprowadzić swoją wolę i
próbuje drugą przekonać, aby ta zaakceptowała.
W obydwu metodach każda osoba ma postanowienie: "Chce postawić na swoim! będę
walczyć, aby to osiągnąć". Przy pierwszej metodzie rodzic ani nie okazuje
względu, ani nie zwraca uwagi na potrzeby dziecka. Przy drugiej metodzie dziecko nie ma
względu ani nie zwraca uwagi na potrzeby rodzica.
Przy obydwu jedna osoba oddala się z poczuciem porażki, najczęściej w gniewie na
drugą, ponieważ ta osoba spowodowała porażkę. Obydwie metody zaczynają walkę o
władzę i przeciwnicy nie wahają się użyć siły, jeśli mają poczucie, że jest to
konieczne aby zwyciężyć.
Rodzice, którzy posługują się pierwszą metodą dla uporania się z konfliktami,
płacą wysoką cenę za swoje "zwycięstwo". Skutki pierwszej metody są
dokładnie do przewidzenia: słaba motywacja dla dziecka, aby wykonać to, co rodzice
uważają za rozwiązanie, niechęć wobec rodziców, trudności rodziców przy
przeprowadzaniu swojej woli, brak sposobności dla dziecka, by rozwinęło zdolność
opanowania siebie samego. Kiedy któreś z rodziców narzuca rozwiązanie konfliktu,
bardzo słaba będzie motywacja lub życzenie dziecka, aby wypełnić to postanowienie,
ponieważ nie ma w nim swego udziału; przy jego powstawaniu nie udzielono mu prawa
głosu. Jakąkolwiek też dziecko może mieć motywację, jest ona zewnętrzna - nie
pochodzi od niego samego. Może być posłuszne, ale ze strachu przed rodzicielską karą
albo dezaprobatą.
Dzieci są na ogół złe na rodziców, którzy narzucili swoje rozwiązanie. Maja
poczucie niesprawiedliwości i ich złość oraz niechęć kieruje się naturalnie przeciw
rodzicom. Rodzice, którzy posługują się pierwszą metodą, często osiągają poddanie
się i posłuszeństwo swoich dzieci, ale ceną, którą za to płacą, jest wrogość
dzieci. Rodzice płacą jeszcze jedną wysoką cenę za używanie pierwszej metody: muszą
na ogół poświęcić wiele czasu, aby wprowadzić w życie swoja decyzję, muszą
kontrolować, aby zobaczyć , czy dziecko to wykonuje, muszą ciągle gderać,
przypominać, deptać po piętach. Jednym z najbardziej rozpowszechnionych mitów na temat
wychowania dzieci jest to, że jeśli rodzice zmuszają swoje dzieci w młodości do
robienia czegoś, wyrosną z nich ludzie o dyscyplinie wewnętrznej, świadomi
odpowiedzialności. Chociaż zdarza się, że niektóre dzieci znoszą przygniatający
autorytet rodzicielski i są przy tym posłuszne, uległe, uczynne, zwykle wyrastają z
nich ludzie, którzy kontrolują swoje postępowanie wobec zewnętrznego autorytetu. Jako
ludzie młodzi lub dorośli okazują brak wewnętrznej kontroli; przechodzą przez życie
i zwracają się od jednej osoby z autorytetem do drugiej, aby znaleźć odpowiedź
dotyczącą życia lub by szukać sprawdzenia swego postępowania. Tym ludziom brakuje
własnej dyscypliny, wewnętrznej kontroli lub własnej odpowiedzialności, ponieważ
nigdy nie otrzymały sposobności, szansy, by ukształtować w sobie te cechy charakteru.
Jakie następstwa ma to dla dzieci, kiedy wyrastają w rodzinie, w której zazwyczaj
zwyciężają, a rodzice poddają się? Oczywi9ście dzieci te będą różnić się od
tamtych w rodzinach, w których zwyciężają rodzice. Dzieci, którym wolno postawić na
swoim, nie są tak uparte, wrogie, zależne, agresywne, uniżone, uległe, podlizujące
się. Nie były zmuszone do rozwijania możliwości tak, aby zmierzyć się z władzą
własnych rodziców. Druga metoda zachęca dziecko do tego, aby posłużyło się własna
władzą nad rodzicami , aby zwyciężyć ich kosztem. Te dzieci uczą się, jak dostać
napadów wściekłości aby dominować nad rodzicami; jak wywołać u któregoś z
rodziców poczucie winy; jak mówić rodzicom brzydkie, lekceważące słowa.
Takie dzieci są często dzikie, nieopanowane, niesforne, impulsywne. Nauczyły się, że
ich potrzeby są ważniejsze niż kogoś drugiego. Często brak im wewnętrznej kontroli
nad swoim zachowaniem, zajmują się bardzo sobą, są samolubne i pełne pretensji.
Często nie biorą pod uwagę własności i uczuć innych ludzi. Dla tych dzieci życie to
otrzymywanie, otrzymywanie, otrzymywanie - branie , branie, branie.
"Ja" stoi na pierwszym miejscu. Takie dzieci rzadko współpracują w domu i
rzadko są gotowe do pomocy. W stosunkach z rówieśnikami takie dzieci mają często
trudności. Nie lubią żadnych "źle wychowanych bachorów"- stwierdzają, że
ich towarzystwo jest nie przyjemne. Dzieci z rodzin, gdzie panuje druga metoda, są tak
przyzwyczajone do tego, aby wobec rodzica postanowić na swoim, że chcą także wobec
innych dzieci przeprowadzać swoją wolę. Nierzadko dzieci te maja też trudności z
dostosowaniem się do szkoły, instytucji, której "mądrość" jest bardzo
mocno uznawana w pierwszej metodzie. Dzieci przyzwyczajone do drugiej metody przeżywają
okropny wstrząs, kiedy wkraczają większość świat szkoły większość odkrywają,
że większość nauczycieli i dyrektorów jest wyszkolona w tym kierunku, aby opanować
konflikty pierwszą metodą opierając się na autorytecie i władzy.
Chociaż pewne badania wykazały, że dzieci z rodzin gdzie zwyciężały są bardziej
twórcze niż dzieci z rodzin gdzie wygrywali rodzice, to rodzice płacą wysoką cenę,
za to, że mają twórcze dzieci, często nie mogą wręcz z nimi wytrzymać.
Rodzicielstwo rzadko jest radością dla rodziców stosujących druga metodę - jak godne
pożałowania bowiem i smutne jest wychowywanie dzieci, których nie można kochać lub
których towarzystwo przejmuje kogoś wstrętem.
Niewielu rodziców posługuje się wyłącznie pierwszą albo drugą metodą. W wielu
rodzinach jedno z rodziców zdaje się w wysokim stopniu na pierwszą metodę, podczas gdy
druga osoba skłania się ku drugiej metodzie. Istnieje kilka oznak tego, że dzieci
wychowane w tego rodzaju rodzinie mają jeszcze większą szansę, aby nabawić się
trudności emocjonalnych. Niekonsekwencja jest może bardziej szkodliwa niż skrajność
jednego lub drugiego nastawienia. Niektórzy rodzice zaczynają od posługiwania się
drugą metodą (ustępują, ale kiedy dziecko jest starsze i staje się człowiekiem
bardziej niezależnym i stanowiącym o sobie przechodzą stopniowo do pierwszej metody.
Istnieją również rodzice, którzy przy pierwszym swoim dziecku zdają się na pierwszą
metodę, a przy drugim przestawiają się na metodę drugą w nadziei, że ta będzie
lepiej funkcjonować.
W tych rodzinach słyszy się, że pierwsze dziecko okazuje niechęć do drugiego dziecka,
któremu wybacza się rzeczy, których nie wolno było robić dziecku pierwszemu. Czasami
pierwsze dziecko jest przekonane, że jest to dowód na to, że rodzice w sposób
nieumiarkowany wyróżniają drugie dziecko.
Dla rodziców, zniewolonych tradycją stosowania władzy wychowawczej w metodach
zwycięstwa i porażki, uzyskanie innej możliwości wydaje się nieomal objawieniem.
Prawie bez wyjątku z ogromną ulgą dowiadują się o istnieniu trzeciej możliwości. To
trzecie wyjście stanowi rozwiązanie konfliktów metodą bez porażek, w której nikt nie
zostaje pokonanym. Konflikty rozpracowuje się, rozwiązuje przy czym żadna ze stron nie
jest zwycięzcą ani pokonanym. Obie strony zwyciężają ponieważ rozwiązanie musi
zadowolić obie strony. Jest to opanowanie konfliktu przez dwustronną umowę co do
ostatniego rozwiązania.
Literatura:
T.Gordon- Wychowanie bez porażek. Instytut
Wydawniczy PAX Warszawa 1994
A. Gurycka- Błąd w wychowaniu. WSiP Warszawa
1990.