Jak mądrze kochać dzieci ?

Autor - mgr Danuta Balcerzak
nauczyciel nauczania początkowego ZS Zadroże


Wszyscy pragniemy, by nasze dzieci miały dobre życie. Dokładamy wszelkich starań, żeby to, w jaki sposób zajmujemy się nim, przyniosło im korzyść. Chcemy unikać błędów, które popełnili nasi rodzice. Dla wielu z nas wychowanie dzieci okazuje się trudniejsze, niż przypuszczamy. Odkrywamy, że rozumienie dziecka i wspieranie go w rozwoju jest procesem bardzo skomplikowanym. Często brakuje nam cierpliwości i zaufania do swojej intuicji

i umiejętności rodzicielskich. Dobre wspólne życie zależy od tego, czy jako rodzice potrafimy rozpoznawać swoje potrzeby oraz rozumieć i właściwie reagować na potrzeby dzieci.

Idziemy do szkoły.

Większość rodziców przeżywa ogromne zamieszanie, gdy ich dzieci idą do szkoły. Pojawia się wtedy dużo różnych uczuć. Pamiętamy nasze odczucia, gdy sami byliśmy uczniami. Lęk związany z tym, jak byliśmy traktowani, obawę czy okażemy się wystarczająco zdolni, czy nauczyciel będzie zadowolony, czy sprostamy oczekiwaniom rodziców. Pełni obaw, wysyłamy nasze dzieci do szkoły. Martwimy się, jak szkoła potraktuje nasze dzieci, czy one sobie z nią poradzą. Jako rodzice wiemy, że szkoła wymaga od dzieci wiele, a one często nie są w stanie sprostać tym oczekiwaniom. Włączamy się więc w to co dzieci mają do zrobienia, przejmując często odpowiedzialność za ich naukę. Kieruje nami brak wiary w dziecko, współczucie, chęć ochronienia go przed nadmiernym stresem, obciążeniem, a wreszcie nasz własny lęk przed szkołą. Dzieci przerzucają odpowiedzialność na rodziców. Wybierają to rozwiązanie jako najłatwiejsze. Z chęcią zrzekną się wysiłku, który muszą włożyć
w opanowanie nowego etapu w życiu. Po jakimś czasie, dzieci wymagają od rodziców, by rozwiązywali ich problemy, uczyli się z nimi lub za nie. A my powinniśmy tylko pomóc w wypracowaniu pozytywnego stosunku do szkoły. Dlaczego bowiem mają tak dużo czasu poświęcać na naukę, skoro dowiadują się w domu, że szkoła to zło konieczne. Podobnie nie służy dziecku, gdy nasz stosunek do szkoły cechuje podporządkowanie i lęk. Dzieci potrzebują czasu i swobody na wypracowanie własnych strategii i sposobów radzenia sobie
w szkole. Naszym zadaniem jest pomóc im, by lepiej zrozumiały, co mają do zrobienia. Nie powinniśmy ich zastępować. Uniemożliwia to bowiem dziecku naukę brania odpowiedzialności za własne postępowanie.

Co możemy zrobić?

-         Nie wyręczać, dzieci w zadaniach stawianych przez szkołę.

-         Przygotować je do radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Rozmawiać z dzieckiem, że dzieci dostają uwagi za to, że o czymś zapominają. Możemy pomóc dziecku wypracować różne techniki zapamiętywania, organizowania dnia i różnych zajęć.

-         Odpowiadać dziecku na wszystkie np.: Co to jest lekcja, uczniowie, przerwa?, Dlaczego nie można się spóźniać? Możemy wcześniej pokazać szkołę. Ważne jest dobre nastawienie dziecka do szkoły.

-         Słuchać z dużą cierpliwością tego, co dziecko chce nam opowiedzieć o szkole i swoich przeżyciach.

-         Spotka się z wieloma sytuacjami, które będzie chciało zrozumieć. Gdy będzie mogło mówić o wszystkim, przystosuje się do nas z problemem i będziemy mogli się włączyć. Ważne jest, żeby w codziennych sprawach próbowało swoich sił, mając w nas wsparcie.

-         Wymagać od dziecka tyle ile go stać. Nie odrzucać dziecka bo jest słabsze w jakiejś dziedzinie.

-         Wytworzyć w rodzinie nawyk codziennego rozmawiania o minionym dniu. Może się to udać pod warunkiem, że potrafimy słuchać, powstrzymamy się od ciągłego udzielania rad i mówienia jak powinno się zachować. Dzieci potrzebują pewności, że ktoś troszczy się
o nie i czuwa nad ich bezpieczeństwem.